01.06.2017

Pierwszy budzet dla startupu

Adam Adamczyk

Nie zawsze jest możliwość wczesnego sprawdzenia i naszego pomysłu. Jeżeli jednak udało ci się uzyskać potwierdzenie swojej teorii na wejście na rynek i uzyskałeś pierwszych płacących klientów to jest to powód do świętowania pierwszego prawdziwego sukcesu.

Ostatnio pisałem o sposobie wczesnej walidacji naszego pomysłu bez fizycznego założenia firmy. Jeżeli otrzymałeś więcej pieniędzy niż włożyłeś to otwórz sampana. Jesteś na najlepszej możliwej drodze do utworzenia firmy.

Niestety w realnym świecie pełnego konkurencji i szerokiej gamy substytutów wejście na rynek to obecnie bardzo trudna sztuka. O ile powiedzie się pierwsze sprawdzenie to najczęściej nie otrzymasz zwrotu poniesionych pierwszych kosztów. W naszym przypadku nowej szkoły otrzymaliśmy pierwszych płatnych klientów przy wydaniu kilku tysięcy złotych na kampanie marketingowe w Internecie.  Całkowite koszty ponad dwukrotnie przekroczyły uzyskane przychody.

Wiele startupów nie robi biznesplanu uważając takie działanie za niepotrzebną stratą czasu. Każdy plan jest do niczego w zderzeniu z rynkiem. Nie można przecież mówić o przychodach nie mając jeszcze sprawdzonego produktu. Jest to dla mnie zrozumiałe. Jak zwykle z każdą teorią są dwa odmienne podejścia. Z drugiej strony inwestorzy oczekują stworzenia biznesplanu celem wyliczenia zapotrzebowania na finansowanie i określenia wartości zwrotu zainwestowanego kapitału.

Kiedy zatem powinniśmy zrobić pierwszy plan naszego biznesu? Wydaje mi się, że po uzyskaniu pierwszej trakcji jest ku temu dobry moment. Dalej jesteśmy „startupem” co jest w mojej definicji po prostu wczesną organizacją bez możliwości zarabiania na siebie samego tj. regulowania kosztów swojej działalności z przychodów ze sprzedaży swoich usług lub produktów.

Podstawowym problemem z tworzeniem biznesplanu jest horyzont, czyli jaki okres chcemy badać pod względem finansowym. Dla wczesnych biznesów i przy konstruowaniu budżetu do nowej firmy rekomenduje bardzo krótkie horyzonty – 12 miesięczny lub 2 letnie. Będziesz modyfikował model biznesowy co klika miesięcy zatem nie ma potrzeby robienia planów co będzie za 5 lat, skoro większość firm nie przetrwa pierwszych 3 lat. Dla biznesów już dojrzałych działających w obszarze nowych technologii horyzont najczęściej robimy 3 letni. Biznesy tradycyjne z dużymi nakładami związanymi z zakupem środki trwałe lub zakupem nieruchomości robią biznesplany z horyzontem nawet 12 letnim i dłuższym.

Twój pierwszy plan finansowy ma trochę inny cel. Musisz określić zapotrzebowanie na gotówkę dla firmy, aby nie doszło do przykrej sytuacji z nagłą utratą płynności, szarpaniem się z udziałowcami o pieniądze na dopłaty do kapitału spółki a w skrajnej sytuacji postawieniem firmy w stan upadłości. Staraj się robić plan oszczędnie, ale realistycznie. Nie musisz kupować od razu samochodów, najnowszych komputerów ani posiadać biura klasy A w najlepszym centrum biznesowym z pięknym widokiem. Każdy pieniądz nie wydany przez startup to pieniądz zarobiony.

Ważne abyś robił biznesplan wspólnie w wspólnikami. Każdy niech wniesie swój pomysł na co mają być wydane wspólne pieniądze. Jako zarządzający, oszczędzisz sobie w ten sposób nieprzyjemnych sesji i pytań typu „ale halo, dlaczego wydaliśmy na to tyle pieniędzy, przecież nigdy się na to nie zgodziłem”. Ludzie zwykle nie pamiętają tych nudnych ustaleń przy latte. Wspólnie określony budżet pełen wyrzeczeń i kompromisów nigdy idealny nie będzie, ale jest lepszy niż jego brak.  Zapisany plan przyda się w odświeżeniu pamięci i powrocie do dalszych konstruktywnych działań zarządu.

Co powinno się znaleźć w naszym planie? Musisz mieć pieniądze na prowadzenie księgowości, wynagrodzenie za zewnętrzne usługi lub pracowników o ile nie możesz wykonać ze swoimi wspólnikami tego co będziesz sprzedawał. W naszym przypadku szkoły, do kosztów musimy wprowadzić koszty wynajęcia sali wykładowej, zakupu własnego sprzętu komputerowego który podlegać będzie amortyzacji. Niestety dalej, nie można wpisać w koszty zakupów środków trwałych jednorazowo i będziemy rozliczać amortyzację komputerów zgodnie z Klasyfikacją Środków Trwałych (rodzaj 491 – stawka amortyzacyjna 30%). Z czasem chcemy rozszerzyć ofertę o nowe kursy, aby osiągnąć efekt skali i zwiększyć przychody.  Musimy zatem zatrudniać inne osoby do ich prowadzenia.

Większość początkujących przedsiębiorców nie docenia najważniejszego kosztu – kosztów marketingu firmy. Bez niej nie znajdziesz klientów a tym samym nie osiągniesz zakładanego przychodu. W początkowym etapie jest to niestety jeden z najważniejszych kosztów i powinieneś go wpisać w swój model. Z czasem koszt marketingu w przeliczeniu na przychód będzie się zmniejszał poprzez ciągłe usprawnienia i okrywanie kosztowo efektywnych form pozyskiwania klientów. W naszym przypadku, głównie robiliśmy kampanie adWords które tworzą ruch na stronie i konwersje na płatnych klientów. Z czasem znajdziesz ich więcej. Nie zapomnij o wpisaniu w budżet stałego kosztu przeznaczonego na wsparcie sprzedaży, udział w imprezach dla startupów czy kosztów delegacji które będziesz robił dość często, aby poszukiwać nowych partnerów biznesowych czy inwestorów.

Co zatem dalej. Dalej udziałowcy muszą się zdeklarować, czy są w stanie sfinansować pierwszy okres działalności firmy według własnych procentowych udziałów. Jest to dobry czas, aby naprawdę sprawdzić czy stać na ten biznes i w jakim udziale. Każdy chciałby mieć jak najwięcej udziałów, ale jak to zwykle w życiu bywa do płacenia rachunków chętnych zbyt wielu nie ma. Moja rada – nie licz na sfinansowanie biznesu w pierwszym roku z pieniędzy funduszy lub dotacji. To kompletnie nierealne. Pierwszy budżet jest tylko Wasz. To twoje pieniądze i twój czas.

Spółka może powstać przy małym kapitale założycielskim. Dopłaty do kapitału zapasowego powinny być wcześniej zaplanowane i rozłożone w czasie. Jeżeli kogoś nie stać na pokrycie kapitału spółki w pierwszym roku to niestety nie powinien uczestniczyć w jej powstawianiu. Po latach przykrych doświadczeń już nie wierzę w deklarację typu „zapłacę za udziały w postaci płacących klientów” lub „zapłacę swoją pracą”. Nic tak nie motywuje do ciężkiej pracy jak swój wkład pieniężny i chęć jego odzyskania lub zwielokrotnienia. Jeżeli udziałowcy nie znajdą pieniędzy na pierwszy budżet to firma nie powstanie. Czasem najlepszy biznes jest taki którego nie zacząłeś robić.

       

24.05.2017

Sprawdź zespół zanim utworzysz firmę

Adam Adamczyk

W poprzednim odcinku pisałem o tym jak ważna jest walidacja naszych założeń biznesowych na prawdziwym rynku. Jest to pierwszy kamień milowy w procesie tworzenia przedsiębiorstwa. W większości przypadków można sprawdzenie naszych pomysłów wykonać bez potrzeby oficjalnej rejestracji firmy.

Dlaczego warto należy szukać możliwości walidacji przed firmą? Powodów jest co najmniej kilka. Większość firm powstaje na skutek impulsu. Rozmawiamy z przyjaciółmi, znajomymi i widzimy jakąś szansę na zarobienie pieniędzy. Dla nowych firm technologicznych polecam formę spółki z o.o. a nie prowadzenie firmy w formie działalności gospodarczej. Z kliku prostych przyczyn. Podstawowy to taki, że twój majątek prywatny jest chroniony w przypadku niepowodzenia i długów. W spółce odpowiadasz tylko majątkiem firmy. W spółce możesz pozyskać inwestorów poprzez emisję nowych udziałów lub ich sprzedaż. Udziałowcy zwykle pracują na początku za darmo lub z małym wynagrodzeniem. Obecnie mamy rynek pracownika i ceny za usługi profesjonalistów są bardzo wysokie. Opłacić ich możesz poprzez włączenie ich w proces tworzenia spółki i przydzielenie części udziałów.

Model „ja nie mam nic, ty nie masz nic więc zróbmy razem biznes” w dalszym ciągu jest popularny. Tworzymy firmy najczęściej w dwie lub trzy osoby i dzielimy się udziałami. Moment tworzenia spółki i dzielenia się udziałami jest niezwykle istotny i warto tort dobrze podzielić, aby uniknąć przyszłych konfliktów. Nikt nie lubi być niedoceniony. Z drugiej strony my też nie lubimy oddawać udziałów za darmo. Warto jednak być pewnym, że osoby które włączymy do naszej spółki jako udziałowców naprawdę będą pracowały z nami na takim poziomie jak to oczekujemy. Niestety w praktyce często się zdarzą, że to ludzie przeceniają swoje kompetencje, możliwości a nie doceniają problemów w prowadzeniu i rozwijaniu przedsiębiorstwa.

Kilkakrotnie musiałem spłacać moich wspólników z jednego powodu. Po kilkunastu miesiącach wyczerpują się siły i pierwsze pomysły. Biznes się nie rozwija z takim tempem jak to oczekiwaliśmy i deklarowaliśmy przed podpisaniem aktu notarialnego. Z czasem nasze wizje co do dalszego działania firmy się „rozjeżdżają”. Z drugiej strony ciężko określić jak się zespół sprawdzi w kontakcie z realnym problemem które doświadcza każda początkowa firma – brakiem gotówki potrzebnej do dalszego prowadzenia działalności.

Wspólnicy powinni podnieść solidarnie kapitał spółki (najprościej zapasowy) i wnieść dodatkową gotówkę na konto firmy. Jest to trudne zadanie, ponieważ wiąże się z podpisaniem uchwały przez większość udziałowców. Często przy takiej okazji dochodzi to nerwowych sytuacji, wywlekania personalnych spraw. Nikt tego nie lubi ani do niczego dobrego to nie prowadzi. Trzeba opanować emocje i chłodno analizować co dalej. Z wspólnikami trzeba się umieć porozumieć i pożegnać po przyjacielsku co bywa trudne, kiedy biznes nie wypala i trzeba spłacić zobowiązania.

Cześć wspólników nie chce dalej pracować ani partycypować w kosztach lub celowo odwleka podjęcia decyzji. Przecież chcieli zrobić biznes a nie do niego dokładać, prawda? Mamy wówczas praktycznie dwa wyjścia. Likwidację firmy co wiąże się ze zwołaniem Walnego Zebrania i przeprowadzeniem głosowania co do losu firmy. Odwlekanie spraw prowadzi do najgorszej sytuacji, czyli trwałej utraty płynności firmy i upadłości. W polskich warunkach jest to długi, bo dla spraw bardzo prostych trwający ok, 1,5 roku proces. Wszystkie osoby które znam i przechodziły ten koszmar zgodnie określają to jako ostateczność, którą należy za wszelką cenę unikać. Znacznie lepiej wykupić wspólników i taka opcja wykupu oraz prawo pierwokupu powinny się znaleźć w akcie notarialnym.



Starajmy się jednak unikać przykrych sytuacji i próbujmy sprawdzić nas zespół zanim podzielimy udziały. Poprzednio pisałem, jak próbujemy sprawdzić nasz nowy pomysł na nową szkołę programowania w Warszawie. Jak to zrobiliśmy i jakie mamy rezultaty w ciągu miesiąca. Podjęliśmy celowe decyzje, iż nie będziemy tworzyć od razu nowej firmy, lecz sprawdzimy pomysł poprzez wykorzystanie innych naszych firm które mają wpisane w zakres działalności prowadzenie szkoleń.

Jeżeli nie masz innej już działającej firmy to możesz skorzystać z inkubatorów przedsiębiorczości lub firm bądź fundacji które świadczą usługi polegające na płatnej pomocy początkującym przedsiębiorcom. W ramach płatnych pakietów możesz dostać wiele cennych usług jak dostęp do przestrzeni biurowej i salek czy pomocy prawnej. Dla wczesnych biznesów jest to znacznie tańsza opcja niż rejestracja firmy, prowadzenie księgowości czy koszty ewentualnej likwidacji. My skorzystaliśmy z gościnności fundacji Firma dla Każdego znajdującej się na Starym Mieście w Warszawie. 

Zatem, co udało nam się osiągnąć po miesiącu i jak zachował się zespół i rynek w naszym pomyśle szkoły programowania AmbasadaKodu? Podczas miesiąca dokonaliśmy walidacji polegającej na utworzeniu nowego kursu programowania, znalezienia grupy docelowej, zbudowania przekazu marketingowego i rozpoczęcia akcji marketingowych i reklamowych w Internecie (AdWords). Poznaliśmy cenę dotarcia do klienta końcowego.

Pierwsza niemiła niespodzianka. Cena zdobycia płatnego klienta była wyższa niż pierwotnie zakładaliśmy i praktycznie „zjadła” nam cały przychód z kursu. Jeżeli dodamy do tego cenę salki, sprzętu i instruktora to niestety okazało się, że wejście na rynek prowadzenia kursów nie jest łatwe i wiąże się nieubłaganie ze początkowymi stratami. Pomysł przystępnie cenowo warsztatów i nauki programowania dla małych grup niestety nie sprawdził się biznesowo. Dał nam jednak dużo informacji na temat rynku i naszego zespołu.  Warto przeprowadzić szczerą rozmowę jakie są rezultaty oraz jak i czy chcemy działać dalej razem. W trakcie pierwszej walidacji pojawiło się sporo nowych możliwości i dostaliśmy pierwsze odpowiedzi od klientów. Warto je przeanalizować i dostosować formę przekazu jak i propozycję wartości dla klienta.


Pierwszy „pivot” za nami. Wydaliśmy klika tysięcy złotych, ale zebraliśmy prawdziwe doświadczenie i wiemy o brakach naszego zespołu znacznie więcej niż na początku. Wiemy, gdzie musimy się poprawić, podszkolić, usprawnić komunikację. Tak aby ludzie pracowali jak zespół co jest trudnym zadaniem dal nowych zespołów. To dużo jak na miesiąc. Jest czas na zmiany. Jak widzisz jeszcze nie ustaliliśmy podstawowego składu wspólników i podziału udziałów. O tym jak uważam należy to zrobić biorąc pod uwagę możliwość poniesienia strat dowiesz się w następnym odcinku.  

21.05.2017

Dotacja do środka trwałego w biznesplanie

Adam Adamczyk

Do naszego systemu wprowadziliśmy możliwość wprowadzenia środka trwałego wraz z dotacją. Najpierw należy wprowadzić środek trwały wraz z dotacją a następnie harmonogram dotacji.

Poniżej krok po kroku jak to zrobić.

1. W tabelę środków trwałych wpisz w podobny sposób jak na rysunku poniżej.


Ważne jest zaznaczenie pola Zakup finansowany z dotacji wraz z udziałem dotacji (u nas 80%) liczony od kwoty netto.

2. Na pulpicie pokaże się ostrzeżenie o braku harmonogramu dotacji.


Zauważ, że harmonogram dotacji nie jest tożsamy z datą zakupu środka trwałego ani początku amortyzacji. Czasem przyznanie dotacji następuje na podstawie faktur zakupu więc umożliwiliśmy naszym użytkownikom wpisanie własnego harmonogramu dotacji. Dotacja może być podzielona na raty lub płatna jednorazowo.

3. Aby wprowadzić Harmonogram dotacji należy dodać nowy element do dowolnego miejsca w dowolnej sekcji jak np. na rysunku poniżej - kliknij na przycisku Dodaj element

4. Wybierz z listy elementów Harmonogram dotacji


5. Wybierz utworzony element Harmonogram dotacji.


6. Wprowadź dotacje do Harmonogramu dotacji.


Wpisz spodziewaną datę przelania dotacji na konto i zapisz formatkę.

7. System automatycznie zmodyfikuje raporty finansowe (bilans, rachunek wyników i rachunek przepływów finansowych) zgodnie z wprowadzonymi wartościami.






Popular Posts